fbpx

Zakynthos

👉 słynna na cały świat Zatoka Wraku Navagio
👉 rejs łódką po jaskiniach Blue Caves z turkusową wodą
👉 kąpiel siarczkowa na plaży Xigia
👉 urocza stolica Zakynthos idealna na wieczorny spacer
👉 kameralne plaże Gerakas, Dafani, Vrontonero

Zainteresowany? Zapytaj o ofertę dla siebie!

Zakynthos. Trzecia co do wielkości Wyspa Jońska, po Kefalonii i Korfu. Kojarzona głównie z Zatoką Wraku, jedną z pocztówkowych wizytówek Grecji. Co jednak skrywa oprócz tego słynnego widoku?

I. Południe wyspy

Wyspa Agios Sostis

To malutka wyspa, do której prowadzi całkiem długi i bardzo fotogeniczny pieszy mostek. Działa tam bar z widokiem na Zakynthos, a z drugiej strony wyspy, niewidocznej od lądu, skrywa się całkiem przyjemna zatoczka. Niestety bez plaży. Ale rozciągnięte na sznurku między dwoma ramionami zatoczki płótna dodają 100 punktów do luksusu. W końcu odbywają się tu śluby. Świetny pomysł. Wstęp kosztuje 5 euro i w ramach tej opłaty otrzymujemy breloczek z własnym zdjęciem. Całkiem pomysłowe. Choć piwo byłoby lepsze. 🙂

Punkt widokowy Keri

Widok, który może konkurować z Zatoką Wraku Navagio. Samochód można zaparkować tutaj (link do Map Google) i przejść się kilka minut szutrową ścieżką. Po pierwszym spojrzeniu w dół miękną nogi.

Plaża Gerakas

Uważana za jedną z lepszych plaż. Na niej i kilku innych plażach w tej okolicy żółwie Karetta składają swoje jaja. Dlatego część plaży jest odgrodzona sznurkiem i wyłączona z użytku. W tej części wyspy organizowane są rejsy ukierunkowane na obserwowanie żółwi.

Plaża Dafani

Piasek na tej plaży nie jest idealny, ale jej odludne położenie i widoki czynią ją wartą odwiedzenia i to nie raz. Patrząc w stronę morza, maksymalnie po lewej stronie plaży jest ciekawy beach bar. Klimaty trochę hipisowskie, trochę niechlujne, ale jest uroczy. Tu także żółwie składają swoje jaja i spotkamy barierki chroniące miejsca, gdzie któryś ma się wykluć. 🙂

Plaża Banana Beach

Dość dobra i bardzo łatwo dostępna. Kryty, bezpłatny parking z wieloma miejscami do wyboru, przynajmniej poza sezonem.

Plaża Laganas/Kalamaki

Jest to plaża w zatoce ciągnącej się od imprezowego kurortu Laganas aż do Kalamaki. I jeszcze trochę dalej na wschód, za skałą, gdzie nazywa się już Vrontonero (kamienista, dojazd tylko samochodem). Im dalej od Laganas, tym lepsza i spokojniejsza.

W okolicy Laganas wygląda to nie za ciekawie:

ale w okolicach Kalamaki dużo lepiej:

Plaża Marathias

Na tej kamienistej plaży nie byłem, ale wiele osób może zainteresować, bo jest kameralna i piękna. Z opinii wynika, że dość szybko robi się tam cień (ok. 17 w sezonie). Link do Map Google

Stolica Zakynthos

Jest urocza. Dobra na wieczorne wyjście. Ciągnie się wzdłuż zatoki od portu aż do placu Solomou. I właśnie w okolicach tego placu jest najatrakcyjniejsza. Nad stolicą górują ruiny zamku weneckiego, ale akurat tam się nie wybraliśmy.

II. Północ wyspy

Samochodem – Zatoka Wraku Navagio z góry, plaża w Porto Vromi i górska wioska Loucha

Zatoka Wraku z góry. Od znajomych słyszeliśmy, że rezydenci biur podróży opowiadają głupoty o tym, że nie da się tam dojechać, nie ma jak zaparkować, nie można parkować, trzeba daleko iść i oczywiście policja to sprawdza i wystawia mandaty. Najlepiej więc wykupić drogą wycieczkę w 40-osobowej grupie. Żenujące. Czyli nie tylko majfrendy takie rzeczy opowiadają. Od pierwszego punktu widokowego, malutkiej platformy, można bezproblemowo zaparkować jakieś 20 metrów obok. Z tym, że widok z niej jest ograniczony. Lepiej (patrząc w morze) pójść w prawo, wzdłuż klifu i cieszyć się dużo lepszymi widokami.

Porto Vromi. Warto się tam udać na chwilę odpoczynku i kąpieli w krystalicznej wodzie będąc w okolicy Zatoki Wraku.

Wioska Loucha. Jest to najlepiej zachowana wioska po trzęsieniu ziemi z 1953 r., przez które ani na Kefalonii ani na Zakynthos nie ma szczególnych zabytków. Da się tam zrobić kilka świetnych zdjęć. Warto.

Trzęsienia ziemi zresztą zdarzają się do dziś, czego doświadczyliśmy jednej z nocy, budząc się w trzęsącym się łóżku i pokoju jakby “jadącym pociągiem”. Po kilku sekundach było po wszystkim. Wstrząsy wtórne były lżejsze, jedne nawet dało się przespać. Ciekawe doświadczenie.

Łódką – Zatoka Wraku Navagio z dołu, Blue Caves, plaża Xigia

Za propozycją znajomych (dziękuję!) wynajęliśmy w 4 osoby łódkę z portu w Agios Nikolaos na cały dzień za 180 euro. Czyli po 45 euro od osoby, a gdyby było nas 6, to po 30 euro. Dla porównania, około 40 euro kosztuje masowa wycieczka, najpierw autokarem, a potem 70-400 osobowym statkiem z krótkim postojem w głównym punkcie programu, czyli Zatoce Wraku. Mniej więcej jak ostatni pasażer zejdzie z pokładu, chwilę później rozpoczyna się proces wsiadania z powrotem. Niefajnie, odradzam.

Jeśli ktoś nie chce wynajmować łódki, choć nie trzeba mieć na to żadnego patentu, a sterowanie jest proste, do wyjaśnienia w kilka minut, wtedy polecam wycieczkę maksymalnie w kilkanaście osób niewielką łódką z przylądka na północy. Odpływają często, z opinii wynika, że nawet w kilka osób. Link do Map Google

Zaczynamy rejs! Przed godziną 10 wypłynęliśmy z Agios Nikolaos. Skierowaliśmy się od razu do Zatoki Wraku, po drodze mijając surowe, poszarpane przez wiatr i morskie fale skały.

Po około godzinie dotarliśmy do Zatoki Wraku Navagio. To jedno z miejsc, w którym nie można przestać robić takich samych zdjęć. Zadanie było nieco utrudnione przez bujającą się łódkę. Na samą plażę nie chciałem brać telefonu, bo trzeba byłoby go transportować na dmuchanym materacu. Jest wodoodporny, ale co z tego, jeśli miałby mi spaść na kilkadziesiąt metrów głębokości. 🙂 Miejsce jest piękne. Czas na plaży mija bardzo szybko i ma się poczucie spędzenia go w najlepszy możliwy sposób – po prostu będąc tam i patrząc w wodę. Byliśmy tam w momencie, kiedy ruch był jeszcze względnie mały. No i poza sezonem, w październiku. W opiniach na Mapach Google ludzie narzekają, że w sezonie jest okropnie i w zasadzie lepiej przemyśleć, czy warto udać się tu w ogóle, żeby oddychać spalinami, przebywać w hałasie silników i pływać między jednym, drugim a dziesiątym statkiem.

Po odpłynięciu z Zatoki Wraku płynęliśmy powoli wzdłuż wybrzeża. Pora na Blue Caves, czyli jaskinie ukryte w klifach, oczywiście dostępne jedynie od strony morza. Nie jest to konkretne miejsce, po prostu typ wybrzeża ciągnący się przez długi czas. Do niektórych można wpłynąć, przez niektóre łuki skalne przepłynąć. W swoim gronie i ze swoją łódką – świetny relaks.

Ostatnim punktem była plaża Xigia, a w zasadzie dwie plaże – mniejsza, tuż przy drodze oraz większa, bardziej kameralna i ładniejsza (paradoksalnie nazywająca się “Little Xigia”). Ich cechą szczególną jest wydobywający się spod wody… siarkowodór. O właściwościach leczniczych (w końcu w naszych uzdrowiskach są kąpiele siarczkowe) oraz charakterystycznym zapachu. Zbliżając się do plaż co jakiś czas czuliśmy jego powiewy. Zlokalizowaliśmy nawet miejsce, w którym wydobywa się najintensywniej. Nie jest to jedna ani druga plaża, lecz niewielka morska jaskinia między nimi. Można tam dopłynąć z plaży, ale my mieliśmy akurat łódkę. Woda ma tam kolor szary, pływają w niej białe paprochy (nie wiadomo co to), a im bliżej jaskini, tym zapach silniejszy. Co ciekawe, im bliżej jaskini, prawdopodobnie źródła, woda staje się… wręcz lodowata. Na zmianę ze względnie ciepłą. Tak, jakby siarkowodór pochodził ze źródła, ale nie termalnego, tylko wręcz odwrotnie. Ciekawe doświadczenie.

Rejs łódką był bardzo relaksujący, pozwolił nam zupełnie odłączyć się od wszystkiego. Bardzo polecam.

Podsumowując, uważam, że każde miejsce warto odwiedzić. Niewątpliwie atrakcją Zakynthos i jedną z wizytówek Grecji jest Zatoka Wraku, o ile jej spokojne zwiedzenie jest możliwe, co bywa utrudnione w sezonie. Wyspa jest dość mała i nie ma na niej atrakcji architektonicznych ze względu na trzęsienie ziemi w 1953 r., architektura jest raczej współczesna, klockowo-betonowa. Zostają widoki i ładne, choć nie najwspanialsze plaże. Ja jestem przyzwyczajony do dość intensywnego zwiedzania i na Zakynthos w połowie tygodnia zostały mi tylko plaże. Nie wyobrażam sobie pobytu 2-tygodniowego. Nie chcę powiedzieć “odradzam”, bo bardzo wypocząłem, ale jeśli miałbym do wyboru Zakythos i Kefalonię, zdecydowanie wybrałbym mniej rozdeptaną przez biura i turystów Kefalonię (tutaj jest moja relacja). Kolejną kwestią do rozważenia jest to, że na Zakytnhos jest więcej Polaków niż w Świnoujściu, a obsługa hotelowa mówi po polsku. Ja na wakacjach szukam nieco większego oderwania od codzienności. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *